Forum Sportowe - Piłka nożna - Typy Bukmacherskie

Pełna wersja: Czy Fornalik zasypie dziurę?
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Polacy zdobyli na początku eliminacji mundialu cztery punkty, ale ani z Czarnogórą, ani z Mołdawią nie wyglądali na zdolnych pokonać faworytów grupy. Co trener wymyśli przed szlagierem z Anglią?

Dajmy drużynie trochę czasu, bądźmy cierpliwi, a doczekamy się dobrego zespołu - obiecywał Waldemar Fornalik po zwycięstwie z Mołdawią 2:0. Trzeci raz prowadził reprezentację, trzeci raz wystawił inną jedenastkę, trzeci raz pierwszego rezerwowego wprowadził w przerwie.

Jego poprzednik Franciszek Smuda na testy miał dwa i pół roku, ale skład zmieniał niechętnie (głównie przez kontuzje i afery), zmiennicy wybiegali na boisko, gdy zbliżał się koniec meczu.

Fornalik pracuje na pędzącym stole operacyjnym, z pragnącymi wyrwać punkty rywalami na plecach. Testuje nowe ustawienie, wprowadza zawodników, którzy u poprzednika nie mieli szans (Saganowski, Sobota) albo przesiadywali na ławce rezerwowych (Glik, Grosicki). Czasami się myli - pierwsza połowa spotkania we Wrocławiu chyba ostatecznie udowodniła, że Polacy w systemie 4-4-2 biegać nie potrafią. Gdy jednak widzi, że organizm źle znosi eksperymenty, szybko z nich rezygnuje.

Do rozwiązania największych problemów nawet się nie zbliżył. Nie chodzi o nieskutecznego (w Podgoricy) i bezproduktywnego (we Wrocławiu) Roberta Lewandowskiego, choć snajper Borussii Dortmund w pięciu tegorocznych meczach o punkty strzelił tylko jednego gola, nie miał asysty i wywalczył jeden rzut karny. Mało jak na gwiazdę Bundesligi, ale w ataku Fornalik wyboru nie ma. Żadnego.

Oba mecze znów przypomniały, że największym zmartwieniem trenera powinno być zachowanie piłkarzy po stracie piłki. Nawet Mołdawia potrafiła rozmontować polską defensywę, kilka razy sytuację ratował bramkarz Przemysław Tytoń. Po przerwie zajmujący 141. miejsce w rankingu FIFA goście przez kilkanaście minut oblegali pole karne gospodarzy. W Podgoricy świetni technicznie Czarnogórcy bez problemu zaczynali akcje w środku pola. To nie przypadek, że w ostatnich 19 meczach o punkty goli Polsce nie strzeliło tylko San Marino (dwa razy, ale raz dzięki Łukaszowi Fabiańskiemu, który obronił rzut karny) i Mołdawia.

We wtorek selekcjoner zasugerował, że na mecz z Anglią "wzmocni jedną formację". Szczegółów nie podał, podkreślał, że "za grę w defensywie nie odpowiadają wyłącznie obrońcy". Mało prawdopodobne, by tuż przed bramkarzem zagrało pięciu piłkarzy, nierealne, by w spotkaniu z faworytem grupy zmieścił trzech napastników.

Może zatem chodzi o powrót do ustawienia 4-3-2-1, z którego niespodziewanie skorzystał Smuda na Euro 2012? Z Grecją zdecydował się na ulubione 4-2-3-1 i okazało się, że dwóch specjalistów od odbierania piłki w środku pola to za mało. Z Rosją dołożył jeszcze jednego defensywnego pomocnika i reprezentacja zagrała najlepiej od lat. Pewnie w obronie, z urozmaiceniem w ataku. - Jest wariant, który trzeba rozważyć, ale na jednoznaczne deklaracje jest za wcześnie. Przez miesiąc mnóstwo się może wydarzyć. Nie wiemy nawet, kogo będziemy mogli powołać. To kluczowe, bo inaczej będzie wyglądała nasza gra, jeśli wystawiamy trzech defensywnych pomocników, a inaczej, jeśli jednego, któremu pomagać będą piłkarze o bardziej ofensywnej charakterystyce - mówi Hubert Małowiejski, analityk reprezentacji. Mecz z Anglią może przypominać najtrudniejsze spotkanie ME, bo rywale są faworytami i muszą wygrać. Po wtorkowym remisie z Ukrainą strata punktów w Polsce byłaby dla nich porażką.

Kłopot w tym, że stworzone na Euro "trivote" przestało istnieć. Z Mołdawią fatalnie grał nawet świetny w czerwcu Eugen Polanski (na zgrupowaniu skarżył się, że brakuje mu regularnych występów w Mainz, w tym sezonie zagrał tylko 10 minut), Rafał Murawski oba mecze zaczął na ławce rezerwowych, a Dariusz Dudka w ogóle nie został powołany, bo ledwie kilka dni temu znalazł klub. Ariel Borysiuk wydaje się jeszcze nie rozumieć, jak gra reprezentacja. - Mamy fajną grupę piłkarzy, ale - w przeciwieństwie do najlepszych w Europie - ograniczoną. Zobaczymy, jak Dudka będzie grał w Levante, czy zmieni się sytuacja Polanskiego - mówi Małowiejski.

Takiej dziury jak we wrześniowych spotkaniach Fornalik w środku pola zostawić nie może. Skoro Alexandr Suvorov i Igor Picusciac potrafili się przedrzeć w polskie pole karne, trudno się spodziewać, by sprawiło to kłopot Frankowi Lampardowi i Wayne'owi Rooneyowi.
Gra naszych kopaczy od dawna woła o pomstę do nieba - niestety Płacz
Mam wrażenie,że w tym kraju jest masa ślepców z samymi piłkarzami na czele,którzy nie widzą stylu gry naszej reprezentacji...
Fartowne zwycięstwa i remisy to normalka w piłce,ale to styl decyduje o długofalowej tendencji i ostatecznych wynikach,niejaki...Smuda mamił Nas przez 2 lata,że będzie pięknie, ale było widać,że styl jest beznadziejny i na EURO już fart się wyczerpał w meczu z Czechami.
Teraz mamy fartowny remis z Czarnogórą (ani jednego gola z akcji) plus wymęczone (jak stwierdzili kibice opuszczający stadion we Wrocławiu) zdobyte 3 pkt z Mołdawią (karny,którego równie dobrze mogło nie być ustawił ten mecz, a Mołdawia przed długi okres w tym meczu dominowała) ale prawa do wiary nikomu nie można odbierać.

Z Anglią bez waleczności i POMYSŁU na grę nie mamy co liczyć.
Fakt,że Anglicy na Wembley cudem uratowali remis z Ukrainą,ale z Nami na jednej nodze niestety sobie poradzą.
Nie widać nic co można by wskazać na dobry prognostyk na przyszłość,bo niestety sam Tytoń Nam meczu nie wygra...
Wracając do samego meczu Polska-Anglia to wniosek jest jeden.
To nie słabi piłkarze tylko polscy selekcjonerzy nie potrafią wykorzystać takich atutów jak:
Lewandowski, Piszczek, Błaszczykowski, Obraniak (mimo krytyki jaka na Niego spada od pewnego czasu), Krychowiak.
Albo wygramy z Anglią w październiku (tak jak kilka lat temu z Portugalią) albo w innym wypadku...przestaniemy się liczyć jako drużyna i reprezentacja.
Moim zdaniem Smuda jak i Fornalik to niestety trenerzy z nerwicą - taki na koniec żarcik z mojej strony...Jurgen Klop na trenera biało-czerwonych Sarcastic
Ja już dawno spisałem ich na straty. Poza tym zrzucanie winy na selekcjonerów jest nie na miejscu :-)
Ja uważam, że selekcjoner ma wiele do powiedzenia, zjazdy kadry są bardzo sporadycznie i w krótkim czasie spotkania piłkarzy z różnych klubów i lig przebiegają w szybkim tempie i trener musi bardzo wiele zrobić jak szybko sie da.
ma bardzo dobry materiał wśród doświadczonych graczy i wśród młodzieży, trochę pomysłu trochę boiskowego cwaniactwa i będą sukcesy, tak czuję.
Ja myślę, że wszystko jest kwestią szukania talentów od najmłodszych lat, cały czas ich kształtować. Wtedy może gra naszej reprezentacji nadrobi.
Przekierowanie