Forum Sportowe - Piłka nożna - Typy Bukmacherskie

Pełna wersja: Puchar Davisa. Janowicz wygrał w domu. Polacy prowadzą z Białorusią 2:0!
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
[Obrazek: z12485603Q,Jerzy-Janowicz.jpg]

Polscy tenisiści prowadzą z Białorusią 2:0 po pierwszy dniu zmagań w Pucharze Davisa. W drugim piątkowym meczu grający przed własną publicznością łodzianin Jerzy Janowicz pokonał Władimira Ignatika 7:6(4), 6:2, 6:3.

W pierwszy meczu Polski z Białorusią Łukasz Kubot w trzech szybkich setach pokonał Dimitrija Żyrmonta 6:1, 6:4, 6:2. Po nich na kort w łódzkiej hali sportowej wyszli Janowicz (85. miejsce w rankingu ATP) i Władimir Ignatik (191.).

Nie sądzę, żeby presja miała na mnie negatywny wpływ. Wręcz przeciwnie. To, że zagramy z Białorusią w Łodzi, będzie mnie jeszcze bardziej motywowało - deklarował przed rozpoczęciem rywalizacji urodzony w Łodzi tenisista.

Słowa dotrzymał, wygrywając pewnie 3:0. Ale po kolei...

Przez pierwsze gemy obaj tenisiści dzięki dobremu serwisowi bez większych problemów wygrywali swoje podanie. Jako pierwszy podanie rywala przełamał Janowicz, który po wygraniu gry na przewagi objął prowadzenie 3:2. Gdy przy wyniku 5:4 dysponujący potężną zagrywką Polak rozpoczynał kolejnego gema wydawało się, że za chwilę pierwszy set dobiegnie końca. Nieoczekiwanie Białorusin wygrał jednak trzy pierwsze piłki i po kapitalnym returnie przy drugim podaniu rywala prowadził już 40:0. Skupiony Janowicz opanował emocje i dzięki trzem silnym serwisom doprowadził do równowagi. Niestety, dwie kolejne piłki padły jednak łupem Ignatika, a do remisu 5:5 doprowadził podwójny błąd serwisowy Polaka. Dwa kolejne gemy wygrali podający, co oznaczało, że o losie seta zadecyduje tie-break.

Przed jego rozpoczęciem kibiców do dopingu i wsparcia łodzianina okrzykiem "Polska!" nieoczekiwanie poderwał... Kubot. Pomogło. Kluczową piłkę Janowicz wygrał przy remisie 2:2, gdy wykorzystał złe wyjście do siatki Ignatika i zmusił go do błędu. Chwilę później Polak miał cztery piłki setowe, bo jego zwycięstwem zakończyły się także trzy kolejne wymiany. Wykorzystał trzecią.

W drugim secie rozpędzony 21-latek z Polski kolejnymi bombami z serwisu przez długo wygrywał swoje podanie. W między czasie zdołał także przełamać rywala, dzięki czemu bardzo szybko objął prowadzenie 4:1. Niewiele brakowało, by wówczas przełamał Białorusina po raz drugi, ale po bardzo długiej grze na przewagi górą był ostatecznie Ignatik. Nieoczekiwanie na przewagi grano także w kolejnym gemie, a Janowicz zanim wyszedł na prowadzenie 5:2 musiał obronić kilka breakpointów. Obronił, a po chwili dokonał tego, co nie udało mu się kilka minut wcześniej i zakończył seta.

W trzeciej partii spokojna gra gem za gem trwała do wyniku 2:2. Wówczas nieoczekiwanie przed stratą podania musiał bronić się Janowicz. Tradycyjnie już w takim momencie z pomocą przyszedł mu serwis, a as i dwa wygrywające podania dały mu prowadzenie 3:2. Za chwilę było ono jeszcze większe. Polak postanowił zagrać agresywniej przy serwisie Ignatika, zmuszając go do kilku błędów, które przemieniły się w przełamanie. Gdy w kolejnym gemie po kolejnych petardach z zagrywki podwyższył wynik na 5:2 wiadomo już było, że losy spotkania są rozstrzygnięte. Ostatecznie mecz zakończył się wygraną Janowicza 7:6 (4), 6:2, 6:3.

Po pierwszym dniu zmagań Polacy nie dość, że prowadzą z Białorusią 2:0, to jeszcze w obu meczach nie stracili nawet seta. Jeśli w sobotę (godz. 16) Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski pokonają Maksa Mirnyja i Aleksandra Burego, Polska powróci do Grupy I Strefy Euroafrykańskiej, z której spadła po porażce z Finlandią w 2010 roku. Jeśli przegrają, to o losach awansu zadecydują niedzielne mecze singlistów.

Po piątkowych spotkaniach wydaje się jednak, że Polaków powrotu na zaplecze światowej elity może pozbawić już tylko cud.
Przekierowanie